Bauman jest zwolennikiem ponowoczesności, toż jej nie idealizuje. Przestrzega zanim jej pułapkami.
Jedną z nich jest autonomizacja seksu, jego rozszczepienie odkąd sfery uczuć, w charakterze ogólnej kulturowej strategii mającej na celu uniemożliwienie wytworzenia się silniejszych więzi emocjonalnych. Za jeden z tego przejawów uważa obsesję współczesnej kultury na punkcie pedofilii. Obsesja ta fetyszyzuje prawdopodobieństwo uczynienia z dziecka przedmiotu zachowań seksualnych do tego stopnia, że utrudnia to rozwijanie więzi rodziców z dzieckiem, bowiem stawia do wnętrza podejrzanym świetle każdy z osobna w pewnym sensie skinienie wobec dziecka.
Ponowoczesne dążenie do wolności przestrzega poprzednio popadnięciem we własną pułapkę. Jeżeli ponowoczesność zapomni o najsłabszych, najniżej na społecznej drabinie sytuowanych jednostkach także grupach, natomiast do tego ma tendencję (właśnie wewnątrz sława wolności, której aksjologiczny dominacja implikuje obligacja każdego zbytnio samego siebie), to nie osiągnie tej wolności, gdyż będzie musiała nasilać inną swą tendencję: do budowania murów, instalowania alarmów, implantowania wzdłuż i wszerz ochroniarzy, lub do obrony przedtem atakami sfrustrowanych także pozbawionych nadziei ofiar narastających nierówności (które określa mianem "restratyfikacji społecznej"). A do wnętrza warunkach ciągłego opędzania się od czasu atakujących nie ma mowy o prawdziwej wolności.
Tymczasem ponowoczesność ma tendencję do "kryminalizacji biedy" czy eskalacji surowości wyroków więzienia, których ofiarą padają zwykle jednostki najgorzej sytuowane ekonomicznie. Jego zdaniem jest to polityka mająca jak utajony obiekt zamykanie kędyś nadmiaru biednych ludzi, na rzecz których jest jeszcze mniej stałej pracy, w charakterze ponadto stopniowe oduczanie ich myśli, że ociupinę takiego jako "stała praca" na rzecz ludzi skromnie wykwalifikowanych przypuszczalnie wciąż powoli istnieć. Konsekwencją tej kryminalizacji jest pomimo tego zwiększenie przestępczości.